|
Tak było wcześnie rano - droga we mgle i jeszcze całkiem ślisko. Przy dobrych oponach w samochodzie nie ma problemu, gorzej jednak gdy są one już bardzo zużyte.
Poniżej chmury nad naszą doliną Wagi. Podróżowałem samochodem, a widoki były jak z samolotu.
Na szczycie - pięć grzbietów, które wyglądają jak pięcioraczki i są bardzo strome. Kiedyś opowiadano mi ciekawą historię z przeszłości o tych dziwnych górskich grzbietach.
Mała przeszkoda została szybko usunięta. Natychmiast pojawili się pomocnicy by usunąć to zwalone drzewo. Zawsze zabieram ze sobą łopatę, tasak i siekierę, bo nigdy nic nie wiadomo co może być na drodze.
Przy drzewie karuka, które ma bardzo dobre orzechy. Muszą być jednak wcześniej upieczone i obrane ze skorupy.
Nasza dolina Wagi już bez chmur. Tam w dole jest moja stacja misyjna - Mingende.
Przydrożne bambusy, które są szeroko wykorzystywane przez naszych ludzi jako materiał na budulec.
Mój samochód i pomocnicy w środku. Chociaż napęd jest na cztery koła, to jednak na drodze do Kamanigle bez popychanie się nie obejdzie.
|